- Co Ty tu tak wcześniej robisz ?
- Jem - odpowiedziałem bez namysłu i dalej spożywałem przygotowany przeze mnie posiłek. Mama tylko pokiwała głową i zaczęła parzyć kawę.
- Czy może wiesz z kąt domagał się ten hałas ? - zapytała .O kurde , to musiało być naprawdę głośne. Podrapałem się po głowię i palnąłem :
- O czym Ty mówisz ? Jaki hałas ? - Podszedłem do zlewozmywaku i włożyłem brudne naczynia .Zaraz po tym dodałem :
- Lepiej idź sobie zbadać słuch - Poklepałem ją po ramieniu. Ona tylko lekko się skrzywiła i zaczęła masować swoje ucho. Poszedłem na górę i wypuściłem powietrze z ust. Uf , o mały włos. Wszedłem do pokoju i podniosłem zasłony z okien. Promienie słońca rozświetliły pomieszczenie. Ociągnąłem się ostatni raz i wyciągnąłem z szafy szare spodnie dresowe oraz biały T-shirt. Ubrałem się i chwyciłem za telefon gdzie znajdował się sms od przyjaciela Kyle'a [czyt. Kajla], który brzmiał : " Nie mam transportu a Ty nowe autko , więc czy mógł byś mnie podwieźć do centrum handlowego , dziś jest premiera mojej ukochanej gry. Wiesz ,że musze ją mieć .. liczę na ciebie :D ". Tak ,tak. Jak ja coś potrzebuje to nie ma , ale jak on coś chce to Liam jest najlepszy. Wiadomo , no ale co się nie robi dla przyjaciół.Odpisałem znane wszystkim " spoko ". Założyłem bluzę i zabrałem kluczyki leżące na komodzie. Zszedłem na dół i zacząłem poszukiwania moich czerwonych trampków. Jeden leżał pod schodami a po drugim śladu nie było. Nachyliłem się pod kanapą by sprawdzić czy tam go nie ma , nagle poczułem jak ktoś szturchnął mnie w ramię. Chcąc zobaczyć kto to , podniosłem głowę i kolejny raz przywaliłem nią o dół kanapy. Syknąłem z bólu. Wstałem , lecz bardziej ostrożnie i spojrzałem na mamę stojącą przede mną. W prawej ręce trzymała mojego lewego trampka. Uśmiechnąłem się krzywo i masując obolały punkt odebrałem buta. Mama pokręciła głową , jak to ma w zwyczaju i powiedziała :
- Właśnie przed chwilą dzwonili do mnie z cukierni z wiadomością ,że tort na przyjęcie gotowy jest do odbioru. Synku powierzam Ci to zadanie , proszę przywieź go bezpiecznie na salę około godziny 08:40. Tylko pamiętaj, nie spóźni się. - pogroziła palcem i podniosła do góry brwi. Ja tylko przytaknąłem głową i założyłem buta na nogę. Wyszedłem na dwór i wsiadłem do auta. Spojrzałem na zegarek, była dokładnie 07:12. Musze zmieścić się w czasie i dowieść tort bo inaczej zgon. Ruszyłem , pierwsze co zrobiłem to podjechałem pod dom mojego przyjaciela. Zatrąbiłem pare razy a z budynku jak z petardy wyleciał Kyle. Wsiadł pędem do samochodu i powiedział dość nie wyraźnie " cześć " , nic nie odpowiedziałem tylko ruszyłem w stronę cukierni. Wtedy mój towarzysz odezwał się :
- Przecież do centrum handlowego jedzie się w drugą stronę .- spojrzałem na niego i przejechałem oczami .
- Wiem , ale muszę odebrać z cukierni tort na urodziny pradziadka i czym prędzej zawieźć go do restauracji gdzie się odbędą. Jadę tam jak najszybciej ponieważ nie chce nic spieprzyć ,chociaż raz. - ostatni wers mruknąłem pod nosem.
- Haha , powiedzmy ,że Ci się uda - Kyle odpowiedział z sarkazmem. Ja spojrzałem na niego piorunującym wzrokiem.
- Pamiętaj kto Cię teraz podwozi do centrum handlowego, byś kupił sobie jakąś durną grę .- odpowiedziałem również z sarkazmem.
- Durną , fajnie. Jestem ciekawy dlaczego tydzień temu grałeś w pierwszą część i jakoś bardzo się zachwyciłeś ,że nawet odciągnąć Cię od niej nie mogłem. - powiedział. Zrobiło mi się głupio ponieważ to była prawda , zajarała mnie.
- Jak nie chcesz wysiąść to lepiej się nie odzywaj. - jedyne co udało mi się wymyślić. Przyjaciel otwierał już buzię lecz zrezygnował i oparł głowę o szybę. W samochodzie trwała dość długa cisza ,dopóki Kyle'emu nie przyszedł sms. Wybuchliśmy nie opanowanym śmiechem , ponieważ jako dzwonek miał ustawione pierdzenie. Chwile po tym byliśmy cali czerwoni. Towarzysz wyciągnął ręke w moim kierunku co znaczyło ,że chce przybić żółwika. Przybiłem i zaśmiałem się pod nosem.
- Zgadnij kto napisał ? - spytał mnie. Patrząc nadal przed siebie ,odpowiedziałem :
- Nie mam pojęcia , kto ? - wzdrygnąłem ramionami.
- Erick , nadal prosi o numer telefonu twojej siostry ,dać mu ? - spojrzał na mnie z obojętną miną. Gdy usłyszałem to , w środku mnie zaczęło się gotować.Odpowiedziałem stanowczo :
- Nie , niech ten dupek odwali się od Kristin i poszuka dziewczyny w mniej więcej swoim wieku.
- Nie spinaj się tak , przecież nic by jej nie zrobił. Znając ją chętnie by się z nim umówiła.
- Nie. - przez to słowo , dałem mojemu koledze do zrozumienie ,że nie przekona mnie aby młoda umówiła się z Erickiem. On tylko pokręcił głową i zaczął wystukiwać coś w komórce. Po dojechaniu do cukierni Kyle pomógł mi wnieść tort do bagażnika.Był wielki , a wyglądał bardzo smakowicie. Moją misją było aby bezpiecznie dotarł na miejsce. Zapłaciłem i ponownie wsiedliśmy do samochodu. Kiedy tak jechaliśmy włączyłem radio. Akurat leciało The Wanted - Glad You Came. Słysząc to razem z przyjacielem zaczęliśmy wymachiwać rękami . Troche nas poniosło i wywijaliśmy ciałem jak tylko się dało oraz śpiewaliśmy .. no może nie do końca był to śpiew .. na całe auto. W pewnej chwili stanęliśmy na czerwonych światłach. Nie jest to nic ciekawego. Staliśmy tak bardzo długo ,aż zacząłem się niepokoić. Miałem zawieźć Kyle'a do centrum oraz dotrzeć z tortem do restauracji , do tego szybko wrócić do domu i uszykować się na przyjęcie. Zerknąłem na zegarek - widniała 08:05 ,czasu coraz mniej a my stoimy w korku. Na drodze zrobił się wielki hałas ponieważ wszyscy kierowcy zaczęli trąbić , ja również się do nich przyłączyłem. Nagle zaczęli wychodzić z samochodów. Podążając ich śladami, wysiadłem. Przyjechała policja i z megafonów wybrzmiało coś w stylu ,że pewien kierowca miał wypadek i drogi chwilowo są zamknięte aby straż mogła uporządkować straty. No to koniec. W życiu nie uda mi się dostarczyć tortu. Kyle oznajmił mi ,że sam dotrze do centrum handlowego, ponieważ jest nie daleko a mi załatwi jakiś transport. Ta jasne , bo już mu się uda. Załamany usiadłem na miejscu kierowcy i oparłem głowę o siedzenie. Spojrzałem na komórkę , która wskazywała godzinę 08:15. Do restauracji zostało mi jeszcze troche drogi, nie wierze ,że zdążę. Minęło 5 minut i okazało się ,że drogi ponownie zostały otwarte. Ucieszyłem się niesamowicie. Zapaliłem gaz i powoli ruszyłem , bo na drodze znajdował się wielki chaos. Zostało mi pare minut ,muszę zdążyć. Zaraz później znalazłem się już na głównej drodze ,która prowadziła do celu. Jechałem bardzo szybko, choć pamiętałem o wczorajszej sytuacji. W pewnym momencie coś zaczęło piszcześć. Sprawdziłem dokładnie co to może być , wyszło na to ,że kończy mi się paliwo. O tak Payne , teraz masz nauczkę ,że kiedy tata Cię prosi abyś zatankował trzeba go słuchać a nie " później ". Nie było szans na to abym zdołał dojechać na miejsce z taką ilością paliwa. Załamany zjechałem na pobocze. OMG , dlaczego ja mam takiego pecha.Walnąłem się w głowe i przeczesałem ręką włosy. Nagle zadzwonił mój telefon , był to Kyle. Odebrałem.
- Hej Liam. Załatwiłem Ci transport. Stoisz jeszcze w tym korku ? - gdy to usłyszałem , czułem jak nadzieja wraca.
- Nie , wyjechałem z niego ,ale gdy ruszyłem .. zabrakło mi paliwa i teraz stoje na jakimś poboczu czekając na cud.
- Cały Liam. A gdzie dokładnie jesteś ?
- Jakieś 5 km dalej.
- Mój wujek zaraz po Ciebie będzie , czekaj. - i rozłączył się. Byłem w niebo wzięty.Minęło 10 minut a biały bus stanął obok mojego auta. Wysiadł z niego dobrze zbudowany facet z brodą , cały wytatułowany ,który mierzył z 80 cm. Podszedł do mnie i powiedział :
- Ty jesteś kolegom Kyle'a ?
- Tak . -odpowiedziałem troche przestraszony.
- I to Ty potrzebujesz transportu aby dowieść tort na przyjecię do restauracji Apetitte ? Mój szwagier jest jej właścicielem - powiedział ponuro.
- Tak . - rzekłem bez namyśleń.
- Wsiadaj , podwioze Cię - po tym uśmiechnął się wesoło. Odwzajemniłem uśmiech . Spakowaliśmy tort do bagażnika busa i ruszyliśmy. Facet pędził jak wyścigówką , z tego też powodu zdążyłem dotrzeć 10 minuty po czasie na miejsce. Kiedy wysiedliśmy , mężczyzna wyciągnął tort i dał mi go.
- Przepraszam ,a co z moim autem ? - spytałem zaniepokojony.
- Spokojnie , moi kumple mają specjalną przyczepę. Zabrali autko ,które bezpiecznie stoi na podwórku twojego przyjaciela Kyle'a. Odbierzesz je sobie. - poklepał mnie po ramieniu i wsiadł do busa. Podbiegłem jeszcze do mężczyzny ,który siedział już w aucie i ostatnie słowo jakie udało mi się wypowiedzieć brzmiało " dziękuje ". Facet tylko uśmiechnął się i odjechał. Pędem wleciałem do restauracji gdzie wszyscy byli zabiegani i nawet nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
- Halo ! Pomoże mi ktoś ? - spytałem wykrzykując. Wtem podbiegł do mnie tata i odebrał tort , z którym pobiegł do kuchni. Chwile później podeszła do mnie mama i spytała :
- Dlaczego się spóźniłeś ?
- Długa historia , teraz musimy jechać się przygotować, bo nie zdążymy - powiedziałem zaniepokojony. Wsiedliśmy do samochodu taty i pojechaliśmy do domu. Przygotowania trwały dość długo. Przyjechała siostra mamy już przygotowana z rodziną i Micki'em. Trochę się powygłupialiśmy a o godzinie 15:00 ruszyliśmy na uroczystość.
_______________________________
Jest 2 , mi się wgl. nie podoba. Jakiś taki nudny i bez sensu :/
Komentujcie i polecajcie :)
Dzięki - Jess :D
_______________________________
Jest 2 , mi się wgl. nie podoba. Jakiś taki nudny i bez sensu :/
Komentujcie i polecajcie :)
Dzięki - Jess :D
Dzisiaj zajrzałaś na mojego bloga. Bardzo dziękuję za komentarz. Dziękuję , że mnie wspierasz. A propo postów... wiem , że krótkie , ale przynajmniej często<3. Teraz co do twojego opowiadania. Wciągnęło mnie bardzo. Po raz pierwszy spotykam się z czymś takim, że piszesz w imieniu chłopaka z 1D<3 Będę tu często zaglądała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Liriwiki z http://1d-lovestory-liriwiki.blogspot.com/
Zapraszam do mnie jeśli chcesz :)
Również dziękuje i napewno zajrzę :)
UsuńDobrze Ci idzie. Zapraszam do siebie www.my-life-it-my-story.blogspot.com Jeśli już zajrzysz proszę pozostaw swoją opinię. Chcę poznać wasze zdanie na temat mojego pisania. Co wam się podoba, a do czego macie zastrzeżenia. :)
OdpowiedzUsuń